Kolejny raz myśli tarzały się wokół jednego tematu ale pierwszy raz nic z tego dobrego nie wyszło. Czerwiec, który pozostawia po sobie niestrawne rozczarowanie mógłby w końcu powrócić do dawnej formy. Rozsypani ludzie przez brak zorganizowanego czasu zaczynają za bardzo kombinować. Doszukiwać czegoś co nawet nie istnieje. Rozgrzebywaniu wszystkiego tego co przecież miało przestać istnieć.
Sami tworzymy świat, który nas otacza. Mój dziś nie jest przyjemny. I paradoksalne bywa, że zachłyśniecie się szczęściem spowodowało śmiertelny bezdech. Noc kolejny raz zaciera się w dniu...
Wewnętrznie rozpisane monologi każdej nocy zdają się nigdy nie kończyć. Pożądanie do bycia gdzie indziej i bycia zupełnie inaczej. Przez otwarte okno napływa zimne powietrze palce kostnieją.
I znowu zrobiło się ciężko i nieprzyjemnie a przecież zaczynają się wakacje i zamiast bez opamiętania łapać kolejne przypadkowe chwile czuje, że wiele z nich trwało stanowczo zbyt krótko. Może to niedosyt a może chora łapczywość. Jednak nadziei na niemożliwe nie pozbędzie się nikt z nas.
Mimo, że czas upływa czasem kilka zapisanych słów nigdy nie traci swojego sensu.
Mimo, że czas upływa czasem kilka zapisanych słów nigdy nie traci swojego sensu.

