Istnieją dla mnie dwa rodzaje podróży. Te w których wchodząc do samochodu czy samolotu wiem, że mam przed sobą kilka godzin spokoju , czas tylko dla siebie dla swoich myśli, zatapiam się w nich w uszach rozprzestrzenia się przyjemna muzyka a za oknem rozmazuje się świat. Planuje i wspominam tysiące obrazów przed oczami. Mijam domy lampy drzewa czasem ludzi, mijam codzienność bo sam podążam w miejsce które ma mnie od niej oderwać.
Drugi rodzaj podroży ten gdy przepełniony mieszanka dziwnych uczuć wiem ze podążam do swojej codzienności. Powroty nie są przyjemne nie gdy wiesz, że czeka cie dokładnie to samo co przed wyjazdem. Tam czas się zatrzymał, nawet na stole nadal leży ten sam kubek po porannej kawie którego zapomniałeś sprzątać. Może zapach jest bardziej opustoszały ale każda z chwili nadal tkwi w każdej części tego miejsca. Zawsze w drodze powrotnej zastanawiam się ile czasu musi minąć aby człowiek poczuł, że jednak w domu jest najlepiej. Jak bardzo musi nam się przejeść inność by docenić swoją często ratunkową codzienność.
Tym razem było może nico inaczej. Potrzeba ucieczki była znacznie mniejsza niż zawsze. Chwilowy odpoczynek zregenerował i dał jeszcze więcej siły do działania. Przy okazji przypomniał jak wygląda śnieg mimo, że w górach powoli zaczyna się już wiosna. Wszystko się budzi, budźmy się również my zaczynając od dziś.
Nowy rok przyszedł z wieloma aspiracjami i nagannym wręcz pozytywnym myśleniem. Jest dobrze jednogłośnie można to stwierdzić.
Drugi rodzaj podroży ten gdy przepełniony mieszanka dziwnych uczuć wiem ze podążam do swojej codzienności. Powroty nie są przyjemne nie gdy wiesz, że czeka cie dokładnie to samo co przed wyjazdem. Tam czas się zatrzymał, nawet na stole nadal leży ten sam kubek po porannej kawie którego zapomniałeś sprzątać. Może zapach jest bardziej opustoszały ale każda z chwili nadal tkwi w każdej części tego miejsca. Zawsze w drodze powrotnej zastanawiam się ile czasu musi minąć aby człowiek poczuł, że jednak w domu jest najlepiej. Jak bardzo musi nam się przejeść inność by docenić swoją często ratunkową codzienność.
Tym razem było może nico inaczej. Potrzeba ucieczki była znacznie mniejsza niż zawsze. Chwilowy odpoczynek zregenerował i dał jeszcze więcej siły do działania. Przy okazji przypomniał jak wygląda śnieg mimo, że w górach powoli zaczyna się już wiosna. Wszystko się budzi, budźmy się również my zaczynając od dziś.
Nowy rok przyszedł z wieloma aspiracjami i nagannym wręcz pozytywnym myśleniem. Jest dobrze jednogłośnie można to stwierdzić.
Jeśli ktoś jeszcze nie wie kocham góry zdecydowanie !



Czasem dobrze jest wyjechać poza miasto,odpocząć od tej zagmatwanej rzeczywistości,i wejść choć na chwilę w inny świat.Spojrzeć na parę spraw z innej perspektywy:)
OdpowiedzUsuńPrze kochane zdjęcie;D
Najlepiej wyjechać gdzieś, gdzie będziemy mogli się odprężyć, przemyśleć jak i zarówno spędzić miło czas. Zebrać mysli, powspominac... Chociaż gdzie jak gdzie ale najlepiej w domu :-)
OdpowiedzUsuńGóry zimą cudo *-* uwielbiam gory ;* pozdrawiam :-)