28 maj 2014

FOLLY


W tym maju jest coś, co nie pozwala spać spokojnie. Coś co nie potrafi utrzymać na miejscu. Coś co prowokuje myśli i doprowadza do wewnętrznego szaleństwa. Skrajność pogody jest adekwatna do tego co utrzymuje się w środku mnie.
Noc przestała być zarezerwowana tylko dla snów, a sny zdają się trwać nieprzerwanie cały czas. Każdy z nich natomiast najczęściej prowadzi do jednego. I tak pozbawiony widocznych granic między fikcją a realiami dnia codziennego czuje, że ten czas zawirował wszystkim co napotkał na swej drodze, nie pomijając nawet mnie. Więc witaj w nowym świecie, w którym czas powoli zacznie zatracać się w przeczekiwaniu na letnie noce. Noce, które przeznaczone są do tego by mówić rzeczy, których nie powtórzymy następnego dnia.




14 maj 2014

WHO ?



Kilka tygodni temu dostałem maila. Trawiłem go dość długo i dość długo starałem się wytłumaczyć przed samym sobą. Niepozorna wiadomość od prawie anonimowej osoby, która od dłuższego czasu wczytuje się w mojego bloga sprowokowała mnie do roztrzęsienia niby obojętnych mi kwestii. Niecodzienna treść, bez zbędnych komplementów albo zachęt do odwiedzenia czegoś tam w ramach za coś tam. Zostałem pozostawiony sam z zadanym pytaniem ,, Czy Ty na co dzień jesteś tak smutnym człowiekiem jak Twoje teksty ? Ciekawi mnie to bo z każdym Twoim postem mam wrażenie, że jesteś nieszczęśliwy. ,,
Treść była o wiele dłuższa ale nie chciał bym przedstawiać jej publicznie. 
Pytanie odbijało się w mojej głowie kilka dni. Zastanawiałem się nad tym, co daje ludziom swoimi słowami. Zdaje sobie sprawę, że wiele osób, które czyta nie zna mnie prywatnie. Nie będę oceniać się samemu ale chyba daleko mi od antyspołecznego zasmuconego chłopaka. Pytanie zatem skąd bierze się taki smutek i melancholia w każdym następnym tekście. Wiem, że od zawsze interesowała mnie ta ciemna, często nieprzyjemna strona  życia, często ukrywana przez ludzi, pełna ciszy i refleksji. Strona, która posiada każdy z nas a mimo wszystko nie pozwala nikomu jej odkryć. Od zawsze lubiłem muzykę, w której artysta potrafi przelać swoje wszystkie problemy i uczucia w tekst piosenki. Mimo że słuchane najczęściej pogrążają jeszcze bardziej to jest w nich coś co nie pozwala nie powrócić znowu i znowu ...  Mógłbym wymieniać tak bardzo długo.
W dniach gdy nie widać słońca, gdy krople deszczu spadają wiatr wykańcza a ludzie szczególnie irytują, najlepszym dla mnie rozwiązaniem, od chyba zawsze, jest wylaniem całego potoku słów na czystość kartki lub nową stronę bloga. Często w natłoku słów między wersami można ukryć swoje małe problemiki, można utożsamić się z czymkolwiek albo po prostu na chwilę uciec od rzeczywistości. Na swój sposób lubię nieprzyjemne trudne dni. Może dlatego, że dostaje wtedy słowotoku, który przelewam tu w posty. Chwila gdy mogę pozbyć się wszystkiego co przez ostanie dni lub tygodnie zdążyło się nagromadzić w głowie.
Nie myślałem nigdy o tym jak moje słowa mogą wpływać na samopoczucie czytelników, być może często dołuję lub sprowadzam na nieprzyjemne drogi myśli, ale tkwi we mnie pierwiastek samoluba i nie planuje zmian. Chyba nie potrafiłbym napisać o tym jak cudownie jest w danym momencie, z trudem było by napisać coś prywatnego dosłownie, a jednak zatapiając coś w metaforach można odetchnąć z ulgą.
Wszystko więc zależy od interpretacji i dystansu do osobistych mimo wszystko tekstów.
To nie moje słowa tworzą wir myśli w Waszych głowach, to Wasze myśli nadają sensu moim słowom.

Jako wielki fan twórczości Artura Rojka, zarówno przez wiele lat z Myslovitz jak i mniej znanych projektów jak Lenny Valentino czy solowych singli Artura, czekałem na tą o dziwo debiutancką płytę bardzo długo. Nie wypada pisać niczego tylko posłuchać, oderwać się i rozkoszować prawdziwą sztuką. Polecam bardzo bardzo Artur Rojek - Składam Się Z Ciągłych Powtórzeń. A niżej pierwszy singiel z płyty, który nie odpuszcza od kilku dobrych tygodni.




3 maj 2014

COLDNIGHT


W nocnej ciszy odbijało się po kątach tylko echo wydychanego powietrza. Przemęczone ciało z trudem nabierało zimnych wdechów. Para z ust wędrowała w stronę błyszczącego księżyca. Błysk ulicznych latarni odbijał się w brudnych kałużach. Domy pozamykane na wszystkie spust w obawie przed grasującym, znanym wszystkim dobrze miejscowym psycholem. W ciągnącej się głuchej nocy było słychać tylko szelest zaniedbanych drzew. Kolejna powrotna droga w towarzystwie skostniałych palców. Brakowało liczenia gwiazd, które zawsze urozmaicało senne wędrówki. Zamarły świat pogrążony bez końca w ciemnej nocy. Maj już dawno przestał być zaskakujący. Drzewa znowu obrodziły w pąki a ludzkie puste serca zaczęły pragnąć by coś je wypełniło. Często niestety ślepe wypełnienie czymkolwiek zaspokajało potrzebę prawdziwego uczucia. Wszyscy wokoło wmawiają sobie, że jedyne szczęście jakiego im brakuje to możliwość posiadania kogoś przy sobie. Niczym przedmiot niczym dodatek bez, którego trudno wyjść z domu. Każdy już pozapominał, że szczęście zależy od nas. Obarczamy świat obowiązkiem dawania nam szczęścia. Wyszukujemy argumentów aby oskarżyć wszystko tylko nie samych siebie, mordując szczęście, które każdego dnia jest na wyciągnięcie ręki. 
Wieje wiatr pachnie wiosną, unosi się woń majowego bzu. Wszyscy przestają myśleć o obowiązkach, wkraczając myślami w ciepłe dni wakacji. W głowie dokładnie obliczone ostatnie dni przymusowego budzenia się w środku nocy. Ogarniająca niechęć i jednoczesna chęć by choć czas już minął. Kontrast żyjący jak pasożyt w głowie, daje o sobie znać każdej nocy. 
Zimna pościel czeka na moment zetknięcia się z przemarzniętą skóra. Moment wtulania i oddawania się dobrowolnie w sidła snu. Zakopywanie w łóżku mimo obaw przed utratą tchu. Pragnienie ciepła przy niesprzyjających warunkach, za które można podziękować tylko sobie. Nadchodzi deszcz niedomknięte okno przemyca niechciane zimno. Przyzwyczajenie pozwala nie zwariować. Zachowanie spokoju stało się nabytą cechą dnia codziennego. Pierwsze krople zaczęły atakować parapet, przerywając trwający ten dziwny sen na jawie.