3 maj 2014

COLDNIGHT


W nocnej ciszy odbijało się po kątach tylko echo wydychanego powietrza. Przemęczone ciało z trudem nabierało zimnych wdechów. Para z ust wędrowała w stronę błyszczącego księżyca. Błysk ulicznych latarni odbijał się w brudnych kałużach. Domy pozamykane na wszystkie spust w obawie przed grasującym, znanym wszystkim dobrze miejscowym psycholem. W ciągnącej się głuchej nocy było słychać tylko szelest zaniedbanych drzew. Kolejna powrotna droga w towarzystwie skostniałych palców. Brakowało liczenia gwiazd, które zawsze urozmaicało senne wędrówki. Zamarły świat pogrążony bez końca w ciemnej nocy. Maj już dawno przestał być zaskakujący. Drzewa znowu obrodziły w pąki a ludzkie puste serca zaczęły pragnąć by coś je wypełniło. Często niestety ślepe wypełnienie czymkolwiek zaspokajało potrzebę prawdziwego uczucia. Wszyscy wokoło wmawiają sobie, że jedyne szczęście jakiego im brakuje to możliwość posiadania kogoś przy sobie. Niczym przedmiot niczym dodatek bez, którego trudno wyjść z domu. Każdy już pozapominał, że szczęście zależy od nas. Obarczamy świat obowiązkiem dawania nam szczęścia. Wyszukujemy argumentów aby oskarżyć wszystko tylko nie samych siebie, mordując szczęście, które każdego dnia jest na wyciągnięcie ręki. 
Wieje wiatr pachnie wiosną, unosi się woń majowego bzu. Wszyscy przestają myśleć o obowiązkach, wkraczając myślami w ciepłe dni wakacji. W głowie dokładnie obliczone ostatnie dni przymusowego budzenia się w środku nocy. Ogarniająca niechęć i jednoczesna chęć by choć czas już minął. Kontrast żyjący jak pasożyt w głowie, daje o sobie znać każdej nocy. 
Zimna pościel czeka na moment zetknięcia się z przemarzniętą skóra. Moment wtulania i oddawania się dobrowolnie w sidła snu. Zakopywanie w łóżku mimo obaw przed utratą tchu. Pragnienie ciepła przy niesprzyjających warunkach, za które można podziękować tylko sobie. Nadchodzi deszcz niedomknięte okno przemyca niechciane zimno. Przyzwyczajenie pozwala nie zwariować. Zachowanie spokoju stało się nabytą cechą dnia codziennego. Pierwsze krople zaczęły atakować parapet, przerywając trwający ten dziwny sen na jawie. 





4 komentarze:

  1. To jest piękne...

    OdpowiedzUsuń
  2. Mat pięknie napisane-tak metaforycznie.Zachęca do refleksji na temat szczęścia i obecności drugiego człowieka.Poza tym nocne wędrówki czy w myśli ,czy też na jawie są idealne dla każdego z Nas.To właśnie wtedy możemy się wyciszyć i doznać wielu uczuć ,które chowamy za dnia;)

    Chłonęłam twoje słowa z piosenką,która świetnie komponowała się z ich brzmieniem.Przesyłam,bo czasem warto usłyszeć coś nowego

    https://www.youtube.com/watch?feature=player_embedded&v=zZCMeju7GOM

    OdpowiedzUsuń
  3. Piosenka bardzo ładna dziękuję za link ;)
    Cieszę się, że nie tylko mnie nocne wędrówki prowokują do potrzebnych nam refleksji . Pozdrawiam ;)

    OdpowiedzUsuń