11 paź 2014

FRENZY CELESTIAL BODIES



... osiem ... dziewięć ... dziesięć ... Liczenie ma pomagać, by niepotrzebnie niechciane słowa nie wydostały się w nieodpowiednim momencie. Ludzie nie przepadają za słuchaniem emocjonalnych słów. Więc czasem nie pozostaje nic innego niż dławienie się tępo narastającymi myślami.
Niewiara we wszystko co niewytłumaczalne i nienamacalne ostatnio dziwnie się zawahała. To co każdej nocy przychodzi pod postacią snu, za dnia z całej siły dusi w gardle. Przewraca się w głowie. Uniemożliwia radykalnego oddechu, którego przecież tak bardzo potrzeba, a gdy już zdaje się, że nigdy nie wróci przypomina o sobie jak całodniowa zgaga po intensywnej nocy. 
I choć nie wiadomo jak bardzo nienawidzimy tego stanu, tej pory roku tych odurzających myśli nic nie jest w stanie przenieść nas do tej wiosny, w której sam nie wiem czemu lubiłem mówić o miłości. 
Pozytywne myśli zawodzą, skuliły się gdzieś w środku. Zgubiłem gdzieś w tym niewytłumaczalnym pędzie swoje różowe okulary, które mimo swoich liku wad potrafiły przedstawiać świat takim, jaki właśnie chciałem go widzieć. Na szczęście uczucie rozczarowania dawno przestało ingerować. Przyzwyczajenie kolejny raz wygrywa. Mimo to, zapewne nie tylko ja zamykam oczy z nadzieją, że gdy je otworzę będzie już po tej całej uciążliwej, niechcianej jesienni ...










Za zdjęcia serdecznie dziękuję Kasi. Zapraszam na jej bloga na którym więcej cudownych zdjęć ! 






1 komentarz: