Mimo upływającego czasu i wielu wydarzeń, które mają miejsca każdego dnia w mojej głowie utkwiło wiele błahych wydawać by się mogło momentów. Czasem wystarczy pierwszy dźwięk z płyty, która przenosi mnie do wakacji i siedzę z znowu w wystudzonym pokoju, dochodzi trzecia a ja tępo spoglądam w komunikator. Znowu mam piętnaście lat i głupią niewinną fantazje w głowie. Czuje się jak wtedy gdy wydawało mi się, że na nowo poznaje świat i samego siebie.
Dziś kątem oka zerknąłem na przypadkową kartkę na której były wypisane hasła, które jeszcze kilka miesięcy temu miały mnie motywować. Dziś przyniosły tylko przepełnione goryczą zbędne emocje.
Czasem mały niepozorny bodziec rozrywa nas od środa. Z zaskoczenia narasta w nas poczucie dyskomfortu, które z minuty na minutę rozprzestrzenia się po całym naszym ciele.
Spoglądam na zdjęcie i słyszę Twój głos widzę Twój śmiech. Widzę Twoje oczy przepełnione energią i ciekawością. Mamy zaledwie kilkanaście lat a mimo to poczucie, że świat należy się nam tkwi w każdym z nas. Rzadko kiedy mam poczucie, że nie ma rzeczy nie możliwych, choć nigdy nie mam go sam. bo zawsze wtedy jesteś przy mnie Ty.
Rozczarowanie, które czasem niespodziewanie pojawia się w każdym z nas jest jak pierwsze rozczarowanie w przedszkolu. Dokładnie wtedy gdy przedszkolanka zaburza twój dotychczasowy światopogląd tłumacząc, że niebo na kartce zajmuję całą wolną przestrzeń. Wtedy z pokorą przyjmujesz to do siebie udając, że wszystko jest w porządku a jednak coś nieprzyjemnego tkwi. Tak samo jest teraz wokół wiruje milion wspomnień a Ty starasz się przyjąć je bez emocji i niby się udaje niby wszystko jest w porządku a jednak coś właśnie ten mały niepozorny bodziec nie pozwala Ci zasnąć.
I kolejny racz czuje się jak tego dnia, gdy rozczarowaniem nie był przypadkowy niestaranny rysunek a przemyślany niby dokładny wprost idealny plan. Sobotnia noc zawsze prowokowała do zbędnych myśli wysysając z nas resztkę siły na przetrwanie kolejnej żmudnej niedzieli.