25 sie 2016

22.22

Niepokojąco szybko odnalazłem siebie w tym wszechogarniającym bałaganie. Mimo pędzącego, stałego pogrążania się w objęcia uczuć. Bez opamiętania dobrowolnie doprowadzam do tego stanu. Rozkładam dłonie i przyjaźnie witam się z nieznanym.  Kolejna noc, która rozpoczyna się tęsknotą. Kolejna, która zakończy się nietrzeźwymi myślami. Zwykliśmy już zakłócać swoje myśli, rozstrajać swoje postanowienia.  Nie krytykujmy.

Dopiero dziś gdy kończy się lato, które niepostrzeżenie minęło nam na łapaniu najpiękniejszych chwil. Dopiero dziś można zacząć myśleć o konsekwencjach wyboru. Wpatrywaniu się w oczy i słuchania tylu słów. Tego wszystkiego co działo się w didaskaliach codzienności. Dziś właśnie dziś. Droga mleczna na skos od skroni. Mimo odległości. Tak blisko siebie. Nie zaprzeczysz, też ją widzisz.

Zimne noce to początki wczesnej jesieni. Dziś jesień ma swój nieoczekiwany debiut. Mimo zwiastujących pierwszych zapachów w stolicy małopolski.
Zaskoczenie towarzyszy jak co roku. Rozczarowanie zdziera uśmiech i pozostawia w oparach dymu. Inauguracja nowego etapu czeka za drzwiami. Idiotycznie udając, że kompletnie jej się nie śpieszy. Wszystko to zmieszane atakuje z każdej strony.
Gwiazdy mienią się w przeźroczystej szklance. Nocny chłód kostnieje palce.


Zimna pościel i zbyt duże łóżko. Niespokojny oddech i niespokojne sny. Niezadawalające odbicie o poranku. Niepotrzebny mi początek dnia, gdy zaczynam go sam.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz