28 gru 2014
#0
25 gru 2014
Nothing Was the Same
Czas potrafi zamordować wszystko. Wydrzeć z nas doszczętnie wszystko. W ułamku sekundy pozostawić nas z niczym. Ludzie natomiast potrafią zrujnować coś, czego jeszcze wczoraj byliśmy najpewniejsi w życiu. Bez przygotowania rozkruszają cały ląd po, którym przyszło nam stąpać. Bez przyzwyczajenia pewnie każdy zdołał by podołać, lecz przyzwyczajenie jest największą porażką jaką sami sobie fundujemy. Z dnia na dzień bez kontroli dajemy wtapiać się w coś, co potem i tak okaże się bezsensem. Tak za każdym razem. Dopiero gdy spotykasz się sam na sam z rozumiesz, że kolejny raz popełniłeś ten głupi niewybaczalny błąd - przyzwyczaiłeś się.
Lecz koło toczy się dalej i nawet do rozczarowań można przywyknąć. Na początku gryzie podobnie jak pozostawiony smak po zbyt mocnej kawie, niszczy ogólne złudne poczucie, że wszystko jest tak jak być powinno. Potem mija, jak zresztą wszystko. Z każdą następna sekundą zdajesz sobie sprawę, że już po wszystkim, że kolejny raz jesteś niezależnie wolny.
Po tym wszystkim nie jestem już do końca pewien, czy jednak życie to nie film.
Niespodziewanie pierwszy raz od dłuższego czasu na prawdę nabierasz powietrza w płuca. I chyba tylko w takich momentach nic ani nikt nie jest w stanie cię powstrzymać od czegokolwiek co pojawi się w głowie. Tak można by było zdefiniować szczęście. Stan w którym spokój ogarnia cię całego nie należysz do nikogo nie należysz do niczego. Każdy Twój następny krok zależy tylko od Ciebie, z pełną świadomości możesz dokonać wszystkiego. Dlaczego więc tak często nie potrafimy żyć samodzielnie? Dlaczego pokładamy nadzieje, dlaczego wybiegając w przyszłość wiążemy plany z kimś, kto ma zupełnie inaczej zapisany scenariusz życia. Przecież dopiero gdy mamy przed sobą czystą kartkę możemy napisać coś nowego, dopiero gdy my jesteśmy czyści jak ta kartka potrafimy stworzyć w swoim życiu coś nowego.
Czas potrafi zmodyfikować wszystko, pozmieniać, pokrzyżować najczęściej wbrew nas, jak by zawsze chciał zaszokować nawet samego siebie. Mimo to od dłuższego czasu tylko jemu można powierzyć część samego siebie. Poddać się i w spokoju czekać na rozwój wydarzeń. Nie warto walczyć gdy na starcie wiemy, że nie mamy już szans. Spokój, który sami możemy sobie zaoferować jest najlepszym przyjacielem dla czasu.
Tegoroczna jesień zdaje się nie mieć końca zamiast śniegu i mrozu, który mógłby choć na chwilę zmienić aurę rutynowych chłodnych dni przepełnionych wiatrem, codziennie od kilku tygodniu budzimy się w środku października.
Przekopany przez krety trawnik codziennie przypomina mi o mojej przekopanej przez noce głowie. Zdezelowany stan mimo wszystko chyba już odchodzi w niepamięć. Pustki zapełniane są czymś nowym, czymś niejednoznacznym, czymś co warto odkryć.
Świat podupadł na zdrowiu zwariował podobnie jak wszyscy ludzie, teraz nawet śnieg w zimę nie jest pewny, teraz nawet deszcz nie jest jednoznaczny. Teraz nawet święta nie są wyczekiwane. Łatwiej jest wydać osiem złotych i kupić zapach świąt w kubku z kawą. Po co się fatygować, przecież już nikt nie zwraca uwagi na drobiazgi.
Czas zmienił już niejeden raz każdego z nas i pewnie jeszcze nieraz ockniemy się w tym samym momencie jak ten. Będziemy siedzieć sami ze sobą i mimo przepełnienia materialnością będziemy znowu czuć, że nie mamy już nic. Dopiero wtedy wszystko zacznie się dziać się na nowo, dopiero wtedy my urodzimy się na nowo.
1 gru 2014
#20
Zimno przeszywało tak bardzo, że zaczerwienione zdrętwiałe dłonie przestały okazywać jakiekolwiek ciepło. Rozdygotane ciało nieogrzane i niezadbane. Powietrze ani drgnęło. Kruchy szron rozprzestrzeniał się wszędzie gdzie tylko wzrok mógł dojrzeć. Z ust umykał dym w dłoni dogasał papieros a posmak porannej gorzkiej kawy pobudzał kubki smakowe. W uszach bezpieczny dźwięk dobrze znanej piosenki, idealnie wpisującej się w zaczynająca się zimową aurę. Przyśpieszone kroki rozszarpujące przyćmioną poranną mgłę. Spieszył się choć sam nie wiem gdzie przecież już od dawna nie ma gdzie uciec.
W nocy gdy znowu nie potrafił spać, kolejny raz do głowy przyszłaś mu Ty i w właściwie nie było by w tym nic nadzwyczajnego gdyby nie zastanowienie. Zastanowienie nie może istnieć jeśli mówimy o uczuciach, uczucia nie mogą istnieć jeśli nie uwzględnimy łez...
Zbyt krótko to wszystko trwało by mogło wpisać się gdziekolwiek oprócz wspomnień, które niestety nigdy nie zawodzą. Grudniowe dni nie zapowiadają się nadzwyczajnie, choć nie wypada wywoływać zbyt wcześnie rutyny. To ona ogarnęła posępne twarze ludzi, których przyszło nam mijać każdego dnia.
Wiele razy widziałem już te twarze tak przesadnie przemęczone. Spojrzenia pełne smutku i pustki. Wyryte najokropniejsze chwile i nieskończona ilość niespełnionych marzeń. Długie nieprzespane noce zapisane w oczodołach. Oczy, w które pewnie już nie raz zaglądała śmierć. Pełne przygnębienia i bólu mimo z pozoru pozytywnego grymasu, wpisanego w rutynę dnia codziennego. Kilka zmarszczek w okolicach zdewastowanych ust, od niekontrolowanego śmiechu, którego przecież było zbyt mało. Teraz już używane tylko do krótkich niezmieniających nic wypowiedzi.
Puste słowa, bez namysłu rzucane do ludzi, które mają zapewnić spokój. Odbijane tak szybko jak tylko zdążą się wydostać. Bez namysłu. Niekontrolowane odruchy zdenerwowania, dygoczące ręce i płytki oddech. Poobgryzane paznokcie i liczne blizny niczym zapis pewnie już zapomnianego dzieciństwa. Zamaskowane wszystkie uczucia ulatujące gdzieś w niezadbanych niedociągnięciach. Warsztat aktorski chyba nigdy do końca nie będzie perfekcyjny. W niektórych momentach każdy się potyka pokazując jak jest na prawdę.
Długie chwile milczenia tak bardzo nieprzyjemne. Przeszywające każdy centymetr opustoszałego ciała, z którego świat zdołał wyssać już wszystko nie pozostawiając nic co mogło by dać choć chwilę szczęścia. Tak wygląda rutyna. Gdy choć raz przyznamy się przed sobą, że nas ogarnęła już nigdy nas nie opuści, a my już nigdy nie odetchniemy prawdziwym niestłamszonym powietrzem. Nic oprócz przyzwyczajenia tak bardzo nie boli niż brak jakiegokolwiek sensu.
Podnosząc się rano z łóżka przecierając zaspane oczy czujemy jeszcze jakikolwiek sens?
5 lis 2014
05
Prawdopodobnie gdy dziś przebijałem się pomiędzy nadpobudliwym wiatrem, twoje zaszklone oczy spoglądały ukradkiem w moją stronę. Obraz mógł rozczarować. W całodziennym rozgardiaszu trudno znaleźć ten moment, w którym nadzieja sama pojawia się w oczach.
Bez świadomie natrafiliśmy już na listopad, przypadkowo idąc jak co dzień tą samą drogą. W momencie gdy z przerośniętych zaniedbanych kasztanowców, spadały w pewien schematyczny już rytm, nadzwyczajne liście. Spostrzegłem tą chwilę, która mimo, że dotychczas była mi nie znana przypominała coś co już kiedyś miało lub chociaż mogło mieć miejsce. Może tylko w wybujałej wyobraźni a może kiedyś już o niej wspominałem...
Kolejny raz mijałem zziębniętą ławkę otuloną przez pozbawionego problemów człowieka. Mimo, że przez niekomfortowy chłód moje dłonie kostniały, na niego wydawał się kompletnie nie wpływać.
Niezakodowany sen wdarł się w rutynową codzienność a odór stał się częścią składu powietrza, którym oddychał.
Dalej zresztą jak prawie zawsze... Posępne spojrzenie osoby, która chciała by pozostać niewidzialna, by bez wysiłku móc zniknąć z pola widzenia osób, które już na zawsze będą starały się niezauważalnie choć na moment zawiesić swe pogardliwe spojrzenie.
Właściwie to tylko stek domysłów i spostrzeżeń, który często towarzyszą mimowolnie, bym nie zabłądził podczas samotnych tułaczek. Ale może to właśnie jest prawda, może swobodna interpretacja wyrzeźbionych emocji pozwala ułożyć cokolwiek z tego co nazywane jest niczym.
Kilka następnych momentów właściwie nie ukradły mojej uwagi. Prawdopodobnie właśnie wtedy pogrążałem się w tym co spadło na mnie rankiem powodując nieprzyjemne zderzenie z teraźniejszością, do którego chyba nigdy nie będę wstanie przywyknąć.
Nie potrafimy spać gdy nie śnimy, nie chcemy próbować spać gdy wiemy, że jedyne co nam się ukaże to znowu ten przygnębiający koszmar. Wtedy właśnie tak było.
W całkowitej pustce przebłyskiwało najwcześniejsze światło a ja poczułem jak melancholia odbija się jak echo w opuszczonym pokoju. Powoli wdzierała się bez zapowiedzi niszcząc każdą najmniejszą strukturę spokoju. Może zbyt wcześnie słyszałem, że jest już dobrze, może zbyt bardzo uwierzyłem w coś co wydawało się tak banalnie łatwe, a może zbyt daleko szukam winnych...
Ostatnie kroki doprowadziły mnie do miejsca gdzie lampy przestały zaślepiać oczy. W oddali pomiędzy, zeschniętymi bezbarwnymi polami, odbijał się biały błysk zwiastujący, że kolejny raz dzień umknął nim zdążyłem poczuć, że już włączono play. W oddali słychać było czasem dziwne niewyjaśnione dźwięki, na których nie miałem już siły się skupić. Przejechało auto zabijając cisze i ciemność. Rozświetliło podniszczoną drogą otoczoną modyfikowaną dziką naturą, pośród której
majestatyczne drzewa kołysały odprowadzając pod same drzwi domu.
26 paź 2014
PULP
Czasem gdy budzi mnie uporczywy blask porannych promieni, próbuje skupić się na tych błahych szczegółach, które właściwie niczego nie zmieniają. Najczęściej doznaje wtedy szoku, gdy spostrzegam, że jest już dwa tysiące czternasty rok a ja od ośmiu lat budzę się w tym samym miejscu niezmiennie przepełniony podobnymi emocjami.
Taki już czas, że codziennie pijemy jeszcze więcej kawy a na doprawienie dnia faszerujemy się kolorowymi tabletkami z reklam, które poleca jakaś obca pani a mimo to jej wierzymy.
Paradoksalnie ... zresztą jak ostatnio wszystko.
cdn ...
Paula Kierzek x Mat Mosiala
11 paź 2014
FRENZY CELESTIAL BODIES
... osiem ... dziewięć ... dziesięć ... Liczenie ma pomagać, by niepotrzebnie niechciane słowa nie wydostały się w nieodpowiednim momencie. Ludzie nie przepadają za słuchaniem emocjonalnych słów. Więc czasem nie pozostaje nic innego niż dławienie się tępo narastającymi myślami.
Niewiara we wszystko co niewytłumaczalne i nienamacalne ostatnio dziwnie się zawahała. To co każdej nocy przychodzi pod postacią snu, za dnia z całej siły dusi w gardle. Przewraca się w głowie. Uniemożliwia radykalnego oddechu, którego przecież tak bardzo potrzeba, a gdy już zdaje się, że nigdy nie wróci przypomina o sobie jak całodniowa zgaga po intensywnej nocy.
I choć nie wiadomo jak bardzo nienawidzimy tego stanu, tej pory roku tych odurzających myśli nic nie jest w stanie przenieść nas do tej wiosny, w której sam nie wiem czemu lubiłem mówić o miłości.
Pozytywne myśli zawodzą, skuliły się gdzieś w środku. Zgubiłem gdzieś w tym niewytłumaczalnym pędzie swoje różowe okulary, które mimo swoich liku wad potrafiły przedstawiać świat takim, jaki właśnie chciałem go widzieć. Na szczęście uczucie rozczarowania dawno przestało ingerować. Przyzwyczajenie kolejny raz wygrywa. Mimo to, zapewne nie tylko ja zamykam oczy z nadzieją, że gdy je otworzę będzie już po tej całej uciążliwej, niechcianej jesienni ...
Za zdjęcia serdecznie dziękuję Kasi. Zapraszam na jej bloga na którym więcej cudownych zdjęć !
23 wrz 2014
#31
***
Stłumione szepty zaspanych ludzi kryją się w oszalałych liściach, które zaczęły już wirować bez sensownego rytmu. Rutynowo przewracając się pomiędzy nienadążającymi krokami.
Przyzwyczajenie nigdy nie będzie realne a łudząca obrona nigdy nie będzie skuteczna. Niewyjaśniona przypadłość podłych dreszczy w dzień dwudziestego trzeciego września.
I mimo pełnego uczucia znienawidzenia niczego tak nie brakowało jak nieprzypadkowego powodu.
15 wrz 2014
#30
Celebracja nocy przyzwyczaiła do wymuszania niejednoznacznych myśli. Uporczywy blask księżyca nieświadomie prowokował swoim chłodnym blaskiem. Odbijał się w niedomytym oknie oślepiając przemęczone intensywnym dniem oczy.
Stworzona sytuacja nie była niczyim pomysłem. Przestaliśmy już ingerować w los. To przypadek wdarł się w raz z ostatnimi zawahaniami, zapalając we mnie najwidoczniej ostatni raz uczucie nocnej frustracji.
Poddałem się . Kolejny raz uciekłem mimo ze brakowało w tym obietnicy.
Pierwsza myśl znamiennie intymna. Kroki ucichały z każda sekundą. Rozległa się cisza, która nawet nie starała się by irytować.
Towarzystwo zamkniętych oczu, przerzucało obrazy w inne sytuacje i miejsca. Pierwsze wyobrażenie, które tylko zaoszczyło każdy instynkt z osobna, było czymś niebanalnym.
I nagle znowu wydawało mi się ze jestem w dwóch różnych miejscach...
Spoglądam na Twoje zamknięte powieki. Czy stoję zbyt daleko by choć poczuć Twoje ciepło?
Zmieszanie odbijało się głucho.
Ty również się poddałaś. Bezgranicznie obdarzony zaufaniem mogłem spoglądać jak tkwisz idyllicznie w śnie.
Duchotę zabijało chłodne powietrze do momentu gdy przerośnięte krople zaczęły muskać twoja skórę. Rozmywało się wszystko i już na niczym nie potrafiłem się skupić.
I dopiero gdy zaczęłaś znikać z każdą następną kropla zrozumiałem, że nie mogłem być w dwóch różnych miejscach, bo nawet przez chwile nie byłem w żadnym z nich.
10 wrz 2014
BEGINNINGS
Szybkie poranki przestały kusić promieniami słońca a wieczory nie trwają już na tyle długo by można było zanurzyć się jeszcze raz w ich ciszy. Gwiazdy przyćmiewają gęste chmury a noc na nowo staje się jedyną osobistą porą . Jesień z dnia na dzień jest coraz bliżej a ja prawdopodobnie pierwszy raz w życiu nabrałem ochoty na tą parszywą aurę.
Może zbyt uporczywe lato zmęczyło swoją beztroską a może to tylko niedosyt i pragnienie przebrnięcia przez to co najgorsze. Niemniej jednak chcąc nie chcąc czeka nas kolejne kilka miesięcy, w których prawie każdy z nas daje wkręcić się w koło, które bezustannie nie przestaje się kręcić. Zatraca się gubiąc za sobą każdy kolejny dzień, aż do momentu gdy spostrzeże, że na drzewach nie zostało już nic czym wiatr mógłby zaszeleścić.
Ludzie szykują się na całe dnie spędzone poza domem, próbują prowadzić solową terapię, by tym razem nie zwariować i nie poczuć niepewnego uczucia, które pojawia się właściwie nie wiadomo kiedy i nie wiadomo czego mogło by się tyczyć, ale niestety za każdym razem dokucza tak samo. Pozbawia nas endorfin zostawiając z uczuciem pustki i spięcia.
Po przeciwnej stronie negatywnej jesienni widać pozostałości słońca, złoto sypiące się z drzew i czas w którym niczym wiosną nawet przeciętna błahostka może sprowokować do inspiracji.
Nie zaspokaja mnie już gdybanie, niestarcza mi czasu na rozbicie poprzedniego dnia dlatego wiem, że gdy następnym razem gdy będę pić poranną kawę będzie już po wszystkim. W tym czasie zapewne jak co roku zgwałcę cała dyskografie hey'a przeplatając chwile wytchnienia innymi z pozoru nieradosnymi dźwiękami.
13 sie 2014
YEAR
To już prawie rok odkąd wróciłem do pisania bloga. Wszystko dzięki tym kilku przypadkowym ludziom, którzy niespodzianie pojawili się w życiu i którym warto dziękować za każdym razem nie tylko za to. Lecz, za każda chwile, która wpisała się w pamięć zapewne już do samego końca. Choć teraz nie wiemy o sobie pewnie za dużo to , w krótkim czasie dowiedzieliśmy się bardzo wiele.
Zdaje mi się, że jeszcze rok temu sam nie wiedziałem o sobie wystarczająco dużo i gdyby nie przejrzenie się w oczach pojawiających się epizodycznych ludziach, nadal tkwił bym w tej niewiedzy. Dlatego czasem warto wyrwać się z codzienności, stanąć trochę dalej i przypatrzeć się swojemu życiu z dystansem.
Od roku zmieniło się bardzo dużo w każdej sferze jaka istnieje. Nawet patrząc na bloga, który na początku przybrał formę zupełnie inną. Może kiedyś ktoś odnalazł w nich siebie, może te kilka słów komuś pomogły, a teraz te słowa pomagają mi ulotnić z siebie ilość zbędnych emocji. Pewnie to już nie jest to samo miejsce. Może to dobrze a może i źle ale sam przecież powtarzam, że wszystko dzieje się po coś.
Życie czasem można podzielić na pewne etapy lub rozdziały i mimo, że sam nie przepadam za klasyfikowaniem czegokolwiek to wiem, że rok temu rozpoczął się zupełnie inny etap w moim życiu. Każdy w końcu napotyka moment, w którym dokonuje radykalnych zmian widząc wszystko zupełnie inaczej niż przed chwilą. Tych kilka zmian za każdym razem tworzą z ciebie nowego ja.
Sierpniowe burze powoli zwiastują koniec tego bardzo dziwnego lata. Wakacje bez polotu minęły w mgnieniu oka i chyba pierwszy nie są warte zapamiętania. Może tylko tych kilka niewinnych nocy podczas, których czas miejsce i ludzie byli idealnym zestawieniem a słowa same przeplatały się między tą aurą.
To noc pisze słowa, których dzień nie potrafi wyrazić i tylko w nocy człowiek nie kontroluje, w którym momencie uwalnia wszystkie swoje myśli pełne nieprzewidywalnych emocji. I pewnie dlatego większość z przelanych tu słów narodziło się właśnie nocą.
Na koniec minimalna cześć postu, który rozpoczął to wszystko. ,,Może będzie trochę trudniej przyzwyczaić się do reali mojego świata i na nowo wtopić się w rutynę życia, ale tak musiało być, tak właśnie miało się stać. ,,
Stało się
23 lip 2014
EASY
Wakacje, które od kilku lat przyzwyczajają, że z roku na rok jest tylko lepiej nagle w całym swoim bałaganie zaczęły nieprzyjemnie rozczarowywać. Wieczory przepadają pomiędzy palcami a zachody często znikają zanim na dobrze pojawią się na niebie.Wschody słońca przyjmują niekomfortowe formy a poranki wydają dłużyć się niemiłosiernie i tylko kubek kawy jest czymś co jest jeszcze pewne. Duchota morduje dzień a gdy pojawi się chłód na, który każdy czeka, nagle zaczyna robić się zbyt nostalgicznie by wyjść dokądkolwiek.
I nagle nadchodzą się takie wieczory jak ten gdy chłód przedziera się przez okno, nieznośny komar zaczyna atakować i do zestawu brakuje jeszcze tylko kropel deszczu, za którymi zaczyna tęsknić świat.
Jedynie szczere rozmowy, które co roku nabierają nadzwyczajnych form wydają się nieodłączną częścią wakacji. Wykopywane wspomnienia przeplatane z chwilami, które przecież miały miejsce nie tak dawno.
I wszystko to naraz w chaosie myśli zazwyczaj wielu osób, które po czasie nie muszą używać zbędnych słów do dobrze wiedzą, że często najmądrzejszą odpowiedzią jest milczenie.
Choć i w ciszy nie ma samych korzyści. Momentami nawet ona potrafi sprowokować do pogwałcenia swoich myśli. Rozbicia wszystkiego co wydawało się być dobrze poukładane. I stwarzać to uczucie gdy wydaje ci się, że z początkiem ciszy zamarł właśnie cały świat ...
1 lip 2014
Jeunes & Jolies
Dziś bez zbędnych słów, które i tak nie są wstanie oddać tego co wiruje obecnie w głowie. Kolejna współpraca z tak cudownymi, kreatywnymi, pięknymi i spontanicznymi młodymi kobietami, utwierdziła mnie tylko w tym, że nasza trójka jest w stanie zainspirować się nawzajem jeszcze bardziej niż ostatnio.
Efekty oceńcie sami .
Życzył bym Wam poznania takich osób jak One ! Dziękuję jeszcze raz .
Julia Banaś / A.S management
Paula Kierzek
Mat Mosiala
DREAM TEAM
24 cze 2014
COLD DESERT
Kolejny raz myśli tarzały się wokół jednego tematu ale pierwszy raz nic z tego dobrego nie wyszło. Czerwiec, który pozostawia po sobie niestrawne rozczarowanie mógłby w końcu powrócić do dawnej formy. Rozsypani ludzie przez brak zorganizowanego czasu zaczynają za bardzo kombinować. Doszukiwać czegoś co nawet nie istnieje. Rozgrzebywaniu wszystkiego tego co przecież miało przestać istnieć.
Sami tworzymy świat, który nas otacza. Mój dziś nie jest przyjemny. I paradoksalne bywa, że zachłyśniecie się szczęściem spowodowało śmiertelny bezdech. Noc kolejny raz zaciera się w dniu...
Wewnętrznie rozpisane monologi każdej nocy zdają się nigdy nie kończyć. Pożądanie do bycia gdzie indziej i bycia zupełnie inaczej. Przez otwarte okno napływa zimne powietrze palce kostnieją.
I znowu zrobiło się ciężko i nieprzyjemnie a przecież zaczynają się wakacje i zamiast bez opamiętania łapać kolejne przypadkowe chwile czuje, że wiele z nich trwało stanowczo zbyt krótko. Może to niedosyt a może chora łapczywość. Jednak nadziei na niemożliwe nie pozbędzie się nikt z nas.
Mimo, że czas upływa czasem kilka zapisanych słów nigdy nie traci swojego sensu.
Mimo, że czas upływa czasem kilka zapisanych słów nigdy nie traci swojego sensu.
9 cze 2014
EXPLOSIONS
Patrząc za siebie nie przypomnimy sobie dokładnie tej chwili od, której nasze życie diametralnie zaczęło się zmieniać. Nie wrócimy by wspomnieć i zatęsknić za tym jak było kiedyś. Abstrakcyjny moment, który każdy z nas przeżył a mimo to nie powróci już do niego nigdy. Dalekie czy bliskie ucieczki do wnętrza samego siebie by odnaleźć odpowiedź na nurtujące pytania. Nie trzeba jednak uciekać zbyt daleko, wystarczy zerknąć na kilka przełomowych dni w tym roku by kolejny raz zrozumieć, że żadne pytanie nie uzyska jednej zrozumiałej odpowiedzi. I mimo starań nie zdołamy powrócić już do tego jak było choć by przed chwilą. Zgubienie dopadnie każdego z nas. Niełatwe jest odnajdywanie granic, które na zawsze miały zostać nienaruszone, a dziś gdy każda z nich jest już rozmazana nie wiadomo, który z następnych kroków zadecyduje o kolejnej nieoczekiwanej zmianie w życiu. Stoimy w osłupieniu nie widząc już dobrze na co możemy sobie pozwolić. Nawet nie wiem czy czas działa na naszą korzyść, czy z minuty na minutę pogrąża nas jeszcze bardziej w walce z samym sobą i swoimi dotychczasowymi przekonaniami.
Gdy pojawia się choćby o jedno uczucie więcej niż zawsze. Wszystko wewnątrz jest tak bardzo nie poukładane, że wystarczy jedna nieświadoma iskra by eksplodować. Rozsypywać się jak tania podróba samego siebie, kawałek po kawałku tracąc w sobie wszystko. Wewnętrzna frustracja, która powtarza się od zawsze trzeba coś utracić by to docenić. Tylko dlaczego nie możemy inaczej. Przecież każdy wie, że może być wszystko tylko nie to.
Noc trwa teraz tylko chwile i już dawno nie przynosi ukojenia. Prawdopodobnie były to jedyne chwile, w których potrafiliśmy interpretować cisze. Odgłosy nocy zaczynają zagłuszać wszystko aż do samego wczesnego świtu dlatego, każdy następny poranek zostawia po sobie nieprzyjemny niedosyt.
28 maj 2014
FOLLY
W tym maju jest coś, co nie pozwala spać spokojnie. Coś co nie potrafi utrzymać na miejscu. Coś co prowokuje myśli i doprowadza do wewnętrznego szaleństwa. Skrajność pogody jest adekwatna do tego co utrzymuje się w środku mnie.
Noc przestała być zarezerwowana tylko dla snów, a sny zdają się trwać nieprzerwanie cały czas. Każdy z nich natomiast najczęściej prowadzi do jednego. I tak pozbawiony widocznych granic między fikcją a realiami dnia codziennego czuje, że ten czas zawirował wszystkim co napotkał na swej drodze, nie pomijając nawet mnie. Więc witaj w nowym świecie, w którym czas powoli zacznie zatracać się w przeczekiwaniu na letnie noce. Noce, które przeznaczone są do tego by mówić rzeczy, których nie powtórzymy następnego dnia.
14 maj 2014
WHO ?
Kilka tygodni temu dostałem maila. Trawiłem go dość długo i dość długo starałem się wytłumaczyć przed samym sobą. Niepozorna wiadomość od prawie anonimowej osoby, która od dłuższego czasu wczytuje się w mojego bloga sprowokowała mnie do roztrzęsienia niby obojętnych mi kwestii. Niecodzienna treść, bez zbędnych komplementów albo zachęt do odwiedzenia czegoś tam w ramach za coś tam. Zostałem pozostawiony sam z zadanym pytaniem ,, Czy Ty na co dzień jesteś tak smutnym człowiekiem jak Twoje teksty ? Ciekawi mnie to bo z każdym Twoim postem mam wrażenie, że jesteś nieszczęśliwy. ,,
Treść była o wiele dłuższa ale nie chciał bym przedstawiać jej publicznie.
Pytanie odbijało się w mojej głowie kilka dni. Zastanawiałem się nad tym, co daje ludziom swoimi słowami. Zdaje sobie sprawę, że wiele osób, które czyta nie zna mnie prywatnie. Nie będę oceniać się samemu ale chyba daleko mi od antyspołecznego zasmuconego chłopaka. Pytanie zatem skąd bierze się taki smutek i melancholia w każdym następnym tekście. Wiem, że od zawsze interesowała mnie ta ciemna, często nieprzyjemna strona życia, często ukrywana przez ludzi, pełna ciszy i refleksji. Strona, która posiada każdy z nas a mimo wszystko nie pozwala nikomu jej odkryć. Od zawsze lubiłem muzykę, w której artysta potrafi przelać swoje wszystkie problemy i uczucia w tekst piosenki. Mimo że słuchane najczęściej pogrążają jeszcze bardziej to jest w nich coś co nie pozwala nie powrócić znowu i znowu ... Mógłbym wymieniać tak bardzo długo.
W dniach gdy nie widać słońca, gdy krople deszczu spadają wiatr wykańcza a ludzie szczególnie irytują, najlepszym dla mnie rozwiązaniem, od chyba zawsze, jest wylaniem całego potoku słów na czystość kartki lub nową stronę bloga. Często w natłoku słów między wersami można ukryć swoje małe problemiki, można utożsamić się z czymkolwiek albo po prostu na chwilę uciec od rzeczywistości. Na swój sposób lubię nieprzyjemne trudne dni. Może dlatego, że dostaje wtedy słowotoku, który przelewam tu w posty. Chwila gdy mogę pozbyć się wszystkiego co przez ostanie dni lub tygodnie zdążyło się nagromadzić w głowie.
Nie myślałem nigdy o tym jak moje słowa mogą wpływać na samopoczucie czytelników, być może często dołuję lub sprowadzam na nieprzyjemne drogi myśli, ale tkwi we mnie pierwiastek samoluba i nie planuje zmian. Chyba nie potrafiłbym napisać o tym jak cudownie jest w danym momencie, z trudem było by napisać coś prywatnego dosłownie, a jednak zatapiając coś w metaforach można odetchnąć z ulgą.
Wszystko więc zależy od interpretacji i dystansu do osobistych mimo wszystko tekstów.
To nie moje słowa tworzą wir myśli w Waszych głowach, to Wasze myśli nadają sensu moim słowom.
Jako wielki fan twórczości Artura Rojka, zarówno przez wiele lat z Myslovitz jak i mniej znanych projektów jak Lenny Valentino czy solowych singli Artura, czekałem na tą o dziwo debiutancką płytę bardzo długo. Nie wypada pisać niczego tylko posłuchać, oderwać się i rozkoszować prawdziwą sztuką. Polecam bardzo bardzo Artur Rojek - Składam Się Z Ciągłych Powtórzeń. A niżej pierwszy singiel z płyty, który nie odpuszcza od kilku dobrych tygodni.
3 maj 2014
COLDNIGHT
W nocnej ciszy odbijało się po kątach tylko echo wydychanego powietrza. Przemęczone ciało z trudem nabierało zimnych wdechów. Para z ust wędrowała w stronę błyszczącego księżyca. Błysk ulicznych latarni odbijał się w brudnych kałużach. Domy pozamykane na wszystkie spust w obawie przed grasującym, znanym wszystkim dobrze miejscowym psycholem. W ciągnącej się głuchej nocy było słychać tylko szelest zaniedbanych drzew. Kolejna powrotna droga w towarzystwie skostniałych palców. Brakowało liczenia gwiazd, które zawsze urozmaicało senne wędrówki. Zamarły świat pogrążony bez końca w ciemnej nocy. Maj już dawno przestał być zaskakujący. Drzewa znowu obrodziły w pąki a ludzkie puste serca zaczęły pragnąć by coś je wypełniło. Często niestety ślepe wypełnienie czymkolwiek zaspokajało potrzebę prawdziwego uczucia. Wszyscy wokoło wmawiają sobie, że jedyne szczęście jakiego im brakuje to możliwość posiadania kogoś przy sobie. Niczym przedmiot niczym dodatek bez, którego trudno wyjść z domu. Każdy już pozapominał, że szczęście zależy od nas. Obarczamy świat obowiązkiem dawania nam szczęścia. Wyszukujemy argumentów aby oskarżyć wszystko tylko nie samych siebie, mordując szczęście, które każdego dnia jest na wyciągnięcie ręki.
Wieje wiatr pachnie wiosną, unosi się woń majowego bzu. Wszyscy przestają myśleć o obowiązkach, wkraczając myślami w ciepłe dni wakacji. W głowie dokładnie obliczone ostatnie dni przymusowego budzenia się w środku nocy. Ogarniająca niechęć i jednoczesna chęć by choć czas już minął. Kontrast żyjący jak pasożyt w głowie, daje o sobie znać każdej nocy.
Zimna pościel czeka na moment zetknięcia się z przemarzniętą skóra. Moment wtulania i oddawania się dobrowolnie w sidła snu. Zakopywanie w łóżku mimo obaw przed utratą tchu. Pragnienie ciepła przy niesprzyjających warunkach, za które można podziękować tylko sobie. Nadchodzi deszcz niedomknięte okno przemyca niechciane zimno. Przyzwyczajenie pozwala nie zwariować. Zachowanie spokoju stało się nabytą cechą dnia codziennego. Pierwsze krople zaczęły atakować parapet, przerywając trwający ten dziwny sen na jawie.
24 kwi 2014
MADHOUSE
Kto tam ? Kto jest w środku ?
Ciepłe kwietniowe krople padały na niewyspaną twarz, a ja znowu chciałem odnaleźć jakikolwiek plus tego moknięcia. Przecież najważniejsze aby nie dać się sprowokować frustracji.
Wtedy do głowy znowu przyszłaś mi Ty. Kolejny raz próbowałem wymyślić coś dobrego, coś zadowalającego, coś co dało by mi trochę spokoju. Układanka z rozsypanki niepoukładanych faktów i mokra głowa, która pomagała w zachowaniu trzeźwego myślenia.
Tej wiosny udało mi się zwariować. Udostępniłem całego siebie losowi, który pozmieniał bardzo wiele, zachowując jednak wszystko co było do tej pory ważne. Na przestrzeni tych szesnastu wiosen nie pamiętam, żeby kiedyś czuć się tak jak teraz, ogarnięty do reszty pozytywną energią, która nawet w kryzysowych sytuacjach nie znika do końca. Powiew wiatru, ciepło słońca widok przebijających się kwiatów bzu, wszystko to co pojawia się rok w rok, nagle zaczęło się wydawać tak nowe, tak świeże. Czuje się jak wariat, który zbzikował już do końca, zachwycając się wszystkim nawet tymi niewinnymi kwietniowymi kroplami deszczu, które tego dnia spływały po całym moim ciele.
18 kwi 2014
BACK
Więc usiądźmy samotnie nocą jak to bywa co roku wiosną, gdy mrok przykrywa nieznośną wręcz neonową zieleń. Z rozsypanki nagromadzonych nieprzypadkowych słów zlepmy coś, co pozwoli spokojnie zasnąć. Łyk gorącej herbaty rozgrzeje na chwilę zziębnięte ciało, a przyjemne dźwięki znowu rozejdą się po zimnym pokoju. Wszystko znowu wyda się zgubnie podobne i mało kto dostrzeże jedną znaczną zmianę, że tej wiosny w tym samym miejscu nie siedzi już ta sama zagubiona osoba .
Nadejdzie dzień, w którym otrząsnę się z wiosny zrobię kilka nowych zdjęć i napisze coś co będzie miało troszkę więcej sensu. Na razie jednak wolę jeszcze wariować zwalając winę na wiosnę.
4 kwi 2014
NIGHT EFFECT
Znowu narasta we mnie podłe uczucie bezsilności. Czuje jak zjada powoli mnie od środa. Zaczyna wypełniać serce zobojętnieniem i niepożądaną goryczą. Kolejny już raz zapadam się we własnym łóżku spadając tak bez kresu w dobrze znaną mi otchłań.
Niestety spotykaliśmy się już wiele razy. Może dlatego nic innego nie zna więcej moich słabości.
Rozsypuje się bez ograniczenia, bo czasami po prostu przychodzi taki moment, że nie potrafimy albo nawet nie staramy się i bez walki ulegamy emocją. Na nic zdadzą się teraz nasze nieprzemyślane słowa, krzyk też nie pomoże a łzy niczego nie załagodzą. Czasem cisza męczy bardziej niż wszystko inne.
I ilekroć byśmy powtarzali, że to ten ostatni raz załamujemy się bez powodu by go w końcu znaleźć dobrze wiemy, że to i tak na nic. Nie wiem ile w tym masochizmu a ile przypadku ale do tych wieczór da się w końcu przywyknąć. Efekt nocy przecież tkwi od zawsze w każdym z nas. Tylko czasem wymyka nam się czas a czasem próbujemy pozbyć się go sami. Wspomnienia dziś bolą. Roztrząśnięte myśli wirują naokoło mieszając się z charakterystycznym dla tego stanu zimnym powietrzem. Zakopanie się tą histeryczną mieszanką nigdy nie wróżyło niczego dobrego.
Więc chyba nie warto już tracić resztek sił na próbę wzięcia głębokiego oddechu. Raz nie zawsze ... ten jeden raz przecież możemy pokazać przed sobą słabość spadając jeszcze troszkę niżej niż zawsze.
2 kwi 2014
SPRING SOUND
Czuje się jak bym przespał kilka ostatnich tygodni i nagle obudził się w centrum wiosny. Pamiętam kilka przełomowych wiosen, pamiętam kilka specyficznych wiosennych momentów, ale nie pamiętam kiedy ostatni raz czułem się jak wariat pochłaniający wszystko co nagle budzi się do życia. Gdzieś wewnątrz siebie poczułem małe szczęście, które być może ma potencjał zostać we mnie za zawsze. Mimo pozytywnie nabranego oddechu nie czuje jednak przysłowiowej ulgi. Tkwi we mnie ochota na drobne zmiany. To chyba jeden z mich największych problemów chęć ciągłych zmian w obawie przed rutyną i niepożądanym przyzwyczajeniem. Choć kto z nas lubi tkwić w miejscu i kto z nas może pozwolić sobie na tkwienie w nim. Przecież świat pędzi z zawrotną prędkością a my gonimy go w osłupieniu. Najgorzej jednak jest zatrzymać się ten pierwszy raz. Szok który zacznie dominować nie pozwala na dogonienie czegokolwiek, więc czasem może lepiej płynąć z narzuconym nurtem. Albo oderwać się od niego raz na zawsze. Alternatywa jest jak zawsze. Podjęcie decyzji zależy od nas, zresztą jak ostatnimi czasy wszystko.
Dzień zrobili nam dłuższy a co za tym idzie drobiazgowe nocne myśli przychodzą jeszcze później. Jednak to nie zmianie tego, że sen wciąż za mną goni. Wystarczy na dłuższą chwilę zamknąć oczy a z powiek już zaczyna spływać sen.
22 mar 2014
ROUND AND AOURND
Mimo upływającego czasu i wielu wydarzeń, które mają miejsca każdego dnia w mojej głowie utkwiło wiele błahych wydawać by się mogło momentów. Czasem wystarczy pierwszy dźwięk z płyty, która przenosi mnie do wakacji i siedzę z znowu w wystudzonym pokoju, dochodzi trzecia a ja tępo spoglądam w komunikator. Znowu mam piętnaście lat i głupią niewinną fantazje w głowie. Czuje się jak wtedy gdy wydawało mi się, że na nowo poznaje świat i samego siebie.
Dziś kątem oka zerknąłem na przypadkową kartkę na której były wypisane hasła, które jeszcze kilka miesięcy temu miały mnie motywować. Dziś przyniosły tylko przepełnione goryczą zbędne emocje.
Czasem mały niepozorny bodziec rozrywa nas od środa. Z zaskoczenia narasta w nas poczucie dyskomfortu, które z minuty na minutę rozprzestrzenia się po całym naszym ciele.
Spoglądam na zdjęcie i słyszę Twój głos widzę Twój śmiech. Widzę Twoje oczy przepełnione energią i ciekawością. Mamy zaledwie kilkanaście lat a mimo to poczucie, że świat należy się nam tkwi w każdym z nas. Rzadko kiedy mam poczucie, że nie ma rzeczy nie możliwych, choć nigdy nie mam go sam. bo zawsze wtedy jesteś przy mnie Ty.
Rozczarowanie, które czasem niespodziewanie pojawia się w każdym z nas jest jak pierwsze rozczarowanie w przedszkolu. Dokładnie wtedy gdy przedszkolanka zaburza twój dotychczasowy światopogląd tłumacząc, że niebo na kartce zajmuję całą wolną przestrzeń. Wtedy z pokorą przyjmujesz to do siebie udając, że wszystko jest w porządku a jednak coś nieprzyjemnego tkwi. Tak samo jest teraz wokół wiruje milion wspomnień a Ty starasz się przyjąć je bez emocji i niby się udaje niby wszystko jest w porządku a jednak coś właśnie ten mały niepozorny bodziec nie pozwala Ci zasnąć.
I kolejny racz czuje się jak tego dnia, gdy rozczarowaniem nie był przypadkowy niestaranny rysunek a przemyślany niby dokładny wprost idealny plan. Sobotnia noc zawsze prowokowała do zbędnych myśli wysysając z nas resztkę siły na przetrwanie kolejnej żmudnej niedzieli.
16 mar 2014
BANG BANG
Zbyt duża ilość słów mogła by pogwałcić cały stan w którym obecnie się znajduje. Dziś w tej krótkiej chwili gdy brałem łyk ulubionej kawy przez głowę powoli przelatywało mi całe już szesnaście lat. Wiele się wydarzyło wiele zapewne gdzieś umknęło ale większość nadal siedzi gdzieś w środku we mnie. Wspomnienia, które nie zawsze dają o sobie znać. Wspomnienia bliskie i dalekie smutne i bolesne wesołe i niegrzeczne. Wszystkiego po trochu dla zachowania równowagi.
Pamiętam jak rok temu podekscytowany planowałem różne szaleństwa. W tym roku na samą myśl pojawia się naganny uśmiech. Zdecydowanie mogę przyznać jedno to był ten rok!
4 mar 2014
RELIEF
Nocą człowiek egzystuje nieco inaczej. W ciemności serce bije nieco wolniej a myśli zaglądają do dawno zapomnianych miejsc. Błąkamy się pośród ciszy gdzieś, gdzie nie zawsze jest przyjemnie gdzieś gdzie w ciągu dnia często boimy się zaglądać. Miejsca do których nie dotarło jeszcze zbyt wiele osób. Miejsca tajemnicze intymne a czasem niestety nieco bolesne. Tylko nocą gdy ucichną ostatnie dźwięki zbieramy się na odwagę, tylko wtedy opuszcza nas frustracja ciągnącego się dnia i dajemy ponieść się tej chwili. Przemęczone ciało zatapia się w wymiętolonej nieogrzanej pościeli. Miejsce tak niepozorne a jednak tak bardzo dla nas bezpieczne. Tylko tu potrafimy bez skrępowania uronić łzy i tylko tu potrafimy pozostawić wszystkie myśli i wszystkie sekrety. I nigdzie indziej nie zdołamy zaplanować swojej niedalekiej przyszłość.
Tej nocy znowu powróciłem do chwili gdy dobrowolnie przeprowadziłem w sobie autodestrukcje. Gdy z dnia na dzień stawałem się w końcu sobą a osoby, które wtedy były niewyobrażalnie blisko zdawały się oddalać z dnia na dzień coraz szybciej. ,, Zmieniłeś się ,, słowa które znam na pamieć z ich ust. Słowa, które miały znaczyć ,, nie jesteś już taki jak bym chciał ,,. Zmiany są dobre, doskonalenie się jest dobre, dążenie po swoje jest dobre. Człowiek, który tego nie rozumie stoi w miejscu, tworzy sobie sam klatkę która składa się z jego ograniczeń i obleganych schematów. Nikt nie czuje się dobrze w zamknięciu a najgorzej gdy zamknięcie tworzymy sobie sami. Wokół wciąż jest tylu ludzi którzy dobrowolnie każdego dnia zatrzaskują się w swoich klatkach. Ograniczając siebie i wszystko to co zawsze mogło być w ich zasięgu reki.
Tej nocy znowu mogłem wewnętrznie uczcić śmierć mojego starego ja. Odetchniecie z ulgą było ostatnia czynnością, która zwieńczyła tą nadzwyczajna noc a czas ulatywał jeszcze powoli powoli zbliżając nieubłaganie do ciężkiego poranku.
1 mar 2014
MIDNIGHT
Po zadziwiająco niedługiej i niemroźnej zimie nadchodzi czas na pierwsze wiosenne dni. Spontaniczne gorące słońce coraz dłuższe dni oraz coraz krótsze noce. Co za tym idzie coraz więcej czasu na to aby myśli mogły ulecieć gdzieś z dala od tego wszystkiego co realne. Wszystkim nam odechciewa się wykonywania rutynowych obowiązków i stałego trzymania głowy na karku. Wiosna jak co roku tworzy się w każdym z nas z chęcią poniesienia się fantazji i wolności niczym ten chłodny wiatr, który zawieje jeszcze czasem w ciągu dnia.
Po kilku miesiącach spoglądania w sufit pamiętam już na pamięć gdzie widnieją ślady po zeszłorocznym morderstwie na komarze. Wyrywamy się na chama z wygrzanego domu w poszukiwaniu czegoś co mogło by wykluć się w nas. Zachłyśnięcie nowym pełnym świeżości powietrzem, które daje nową energie.
Mieszanka tego wszystkiego powoduje, że chce się zwariować ... choć na chwile.
8 lut 2014
NIGHT OF THE HUNTER
Tej nocy długo nie potrafił zasnąć. Cisza zdawała się być nadzwyczajnie niekomfortowa. Sporadycznie przejeżdżające auto wzbudzało szum, który rozchodzi się po fragmentach zmarzniętej skóry. Przeszywający blask światła rozświetlił choć na chwilę ogarnięty ciemnością pokój. W głowie kolejny raz układał się ten sam rozdział, którego koniec był już wszystkim znany. Stan wymęczenia poprzez obłędne próbowanie zaśnięcia.
Po schematycznym już tygodniu powoli niknął ślad. Zatapiał się w wszechobecnej ciemności pozostawiając w czterech ścianach setki wypowiedzianych i usłyszanych słów. Sterta niby nieważnych treści, które właśnie teraz uderzały prowokując do zbędnych myśli. Noc zawsze przypomina fragmenty dnia na których nigdy się nie skupiamy. Codzienny chaos, który ogarnia każdego z nas kradnie nam przyjemność z zwyczajnych chwil.
Czy ta noc różniła się znacząco od innych ?
Nie ... dlatego była tak męcząca bo jej koniec znowu miał nie nadejść. Niezliczone ilości przyjmowanych póz aby znaleźć tą odpowiednią tą idealna, by móc poczuć jak powoli odpływa się w błogi sen. Kolejne durne zachcianki bo przecież pragnienie znowu dało o sobie znać. Po chwili pojawiła się dawno już zapomniana myśl albo nawet plan. Czerń która tej nocy była jedynym towarzyszem kreowała znowu wymyślna przyszłość, która jak wiadomo o poranku stawała się niesmacznym żartem. Czas znowu zatrzymał się w miejscu a gdy choć na chwilę odpuszczał ulatywał zbyt powolnie. Coś zdawało się wisieć w powietrzu coś znanego a jednak nigdy dotąd niepoznanego. Coś co zdołało spędzić sen z powiek kolejny raz ...
Po schematycznym już tygodniu powoli niknął ślad. Zatapiał się w wszechobecnej ciemności pozostawiając w czterech ścianach setki wypowiedzianych i usłyszanych słów. Sterta niby nieważnych treści, które właśnie teraz uderzały prowokując do zbędnych myśli. Noc zawsze przypomina fragmenty dnia na których nigdy się nie skupiamy. Codzienny chaos, który ogarnia każdego z nas kradnie nam przyjemność z zwyczajnych chwil.
Czy ta noc różniła się znacząco od innych ?
Nie ... dlatego była tak męcząca bo jej koniec znowu miał nie nadejść. Niezliczone ilości przyjmowanych póz aby znaleźć tą odpowiednią tą idealna, by móc poczuć jak powoli odpływa się w błogi sen. Kolejne durne zachcianki bo przecież pragnienie znowu dało o sobie znać. Po chwili pojawiła się dawno już zapomniana myśl albo nawet plan. Czerń która tej nocy była jedynym towarzyszem kreowała znowu wymyślna przyszłość, która jak wiadomo o poranku stawała się niesmacznym żartem. Czas znowu zatrzymał się w miejscu a gdy choć na chwilę odpuszczał ulatywał zbyt powolnie. Coś zdawało się wisieć w powietrzu coś znanego a jednak nigdy dotąd niepoznanego. Coś co zdołało spędzić sen z powiek kolejny raz ...
30 sty 2014
SIMPLE
Just remember if you look in the face of evil, evil's gonna look right back at you.
Czasem nie trzeba zbyt wielu słów by zrozumieć się z ludźmi, czasem słowa mogły by nawet zniszczyć wszystko. Nie każdy pojmuje w ten sam sposób piękno, ale nie każdy też widzi świat w czarno białych barwach. To wszystko opiera się na prostocie. To ludzie tworzą atmosferę swoją obecnością, uzupełniając ją swoimi często skrajnymi charakterami. Współpraca dwóch cudownych dziewczyn. Czas chyba pierwszy raz się pochwalić.
Dziękuję za współprace ♥
Dziękuję za współprace ♥
models :
Julia Banaś ( AS management )
Paula Kierzek
26 sty 2014
MURDERER THOUGHT
Ziemia mieniła się tysiącem drobnych lśniących kryształków, z nieba powolnie spadały niepewne płatki śniegu. Kostniały palce a z oddali w świetle lamp było widać tylko wydychane powietrze. Obok domu w opustoszałym przerzedzonym lesie zatrzymały się znowu dwie drobne lanie. Aura jaka utrzymywała się w powietrzu była wyczuwalna przez wszystkich. Mimo to nikt do końca nie zdawał sobie sprawy co takiego może się dziać, ale każdy wtedy był wstanie wyrwać sobie głowę by choć na chwile przestać myśleć.
Po śladach wydeptanych w śniegu orientowałem się ze przede mną tez ktoś tu błądził. Może podobnie jak ja uciekł by znowu nie zostać zgniecionym przez samotne ściany. Tylko tu glosy przestawał gonić a reszta świata zdawała się wyłączać z każdym następnym krokiem. Błędne krążenie jest jedynym lekarstwem na niedziele. Dzień w którym nigdy do końca nie wiadomo o co chodzi. Zawsze zbyt krotki a jednocześnie nieznośnie się ciągnący. Dzień w którym mijając ludzi widzisz ich sztuczne emocje wymalowane przez pomyłkę. Najwidoczniej w całej doskonałości tygodnia jeden dzień musiał wyjść przez pomyłkę.
Wracając z powrotem mijając znowu ta sama ledwo świecąca latarnie nie wiedziałem czy gorszym uczuciem jest zamarznięcie całego ciała czy kolejne rozczarowanie tylko właściwie rozczarowałem się na kimś czy na samym sobie bo przecież kolejny raz oddałem stery nad sobą nieokrzesanym emocja i uczucia.
W dobrze znanym już pokoju znowu rozeszły się znajome dźwięki nevermind a dłonie rozgrzewał zgrabny kubek a w nim ulubiony smak zielonej herbaty. Znowu trafiłem w to samo miejsce a beznadzieja kolejny raz pogwałciła moje myśli .
Po śladach wydeptanych w śniegu orientowałem się ze przede mną tez ktoś tu błądził. Może podobnie jak ja uciekł by znowu nie zostać zgniecionym przez samotne ściany. Tylko tu glosy przestawał gonić a reszta świata zdawała się wyłączać z każdym następnym krokiem. Błędne krążenie jest jedynym lekarstwem na niedziele. Dzień w którym nigdy do końca nie wiadomo o co chodzi. Zawsze zbyt krotki a jednocześnie nieznośnie się ciągnący. Dzień w którym mijając ludzi widzisz ich sztuczne emocje wymalowane przez pomyłkę. Najwidoczniej w całej doskonałości tygodnia jeden dzień musiał wyjść przez pomyłkę.
Wracając z powrotem mijając znowu ta sama ledwo świecąca latarnie nie wiedziałem czy gorszym uczuciem jest zamarznięcie całego ciała czy kolejne rozczarowanie tylko właściwie rozczarowałem się na kimś czy na samym sobie bo przecież kolejny raz oddałem stery nad sobą nieokrzesanym emocja i uczucia.
W dobrze znanym już pokoju znowu rozeszły się znajome dźwięki nevermind a dłonie rozgrzewał zgrabny kubek a w nim ulubiony smak zielonej herbaty. Znowu trafiłem w to samo miejsce a beznadzieja kolejny raz pogwałciła moje myśli .
19 sty 2014
ANYWHERE
Istnieją dla mnie dwa rodzaje podróży. Te w których wchodząc do samochodu czy samolotu wiem, że mam przed sobą kilka godzin spokoju , czas tylko dla siebie dla swoich myśli, zatapiam się w nich w uszach rozprzestrzenia się przyjemna muzyka a za oknem rozmazuje się świat. Planuje i wspominam tysiące obrazów przed oczami. Mijam domy lampy drzewa czasem ludzi, mijam codzienność bo sam podążam w miejsce które ma mnie od niej oderwać.
Drugi rodzaj podroży ten gdy przepełniony mieszanka dziwnych uczuć wiem ze podążam do swojej codzienności. Powroty nie są przyjemne nie gdy wiesz, że czeka cie dokładnie to samo co przed wyjazdem. Tam czas się zatrzymał, nawet na stole nadal leży ten sam kubek po porannej kawie którego zapomniałeś sprzątać. Może zapach jest bardziej opustoszały ale każda z chwili nadal tkwi w każdej części tego miejsca. Zawsze w drodze powrotnej zastanawiam się ile czasu musi minąć aby człowiek poczuł, że jednak w domu jest najlepiej. Jak bardzo musi nam się przejeść inność by docenić swoją często ratunkową codzienność.
Tym razem było może nico inaczej. Potrzeba ucieczki była znacznie mniejsza niż zawsze. Chwilowy odpoczynek zregenerował i dał jeszcze więcej siły do działania. Przy okazji przypomniał jak wygląda śnieg mimo, że w górach powoli zaczyna się już wiosna. Wszystko się budzi, budźmy się również my zaczynając od dziś.
Nowy rok przyszedł z wieloma aspiracjami i nagannym wręcz pozytywnym myśleniem. Jest dobrze jednogłośnie można to stwierdzić.
Drugi rodzaj podroży ten gdy przepełniony mieszanka dziwnych uczuć wiem ze podążam do swojej codzienności. Powroty nie są przyjemne nie gdy wiesz, że czeka cie dokładnie to samo co przed wyjazdem. Tam czas się zatrzymał, nawet na stole nadal leży ten sam kubek po porannej kawie którego zapomniałeś sprzątać. Może zapach jest bardziej opustoszały ale każda z chwili nadal tkwi w każdej części tego miejsca. Zawsze w drodze powrotnej zastanawiam się ile czasu musi minąć aby człowiek poczuł, że jednak w domu jest najlepiej. Jak bardzo musi nam się przejeść inność by docenić swoją często ratunkową codzienność.
Tym razem było może nico inaczej. Potrzeba ucieczki była znacznie mniejsza niż zawsze. Chwilowy odpoczynek zregenerował i dał jeszcze więcej siły do działania. Przy okazji przypomniał jak wygląda śnieg mimo, że w górach powoli zaczyna się już wiosna. Wszystko się budzi, budźmy się również my zaczynając od dziś.
Nowy rok przyszedł z wieloma aspiracjami i nagannym wręcz pozytywnym myśleniem. Jest dobrze jednogłośnie można to stwierdzić.
Jeśli ktoś jeszcze nie wie kocham góry zdecydowanie !
15 sty 2014
ERRORS
W chwilach gdy człowiek zostaje sam z sobą w jego głowie zaczyna się tworzy coś w rodzaju nowego świata, często wyidealizowanego, nieosiągalnego a jednocześnie nieustannie magicznego składającego się z naszych marzeń planów i fantazji. Świat, który opiera się na naszych przekonaniach i życiowych lekcjach, które musieliśmy przyswoić.
Często podejmujemy w naszym życiu decyzję czasem są one przemyślane i rozpatrywane wiele razy dopóki nie odważymy się ich wprowadzić w życie, a czasem bez większego zastanowienia dajemy ponieść się emocjami, chwilą, która otacza całych nas od środka a my jak w amoku jej ulegamy. Nierzadko zdarza się, że nasze decyzje nie są rozumiane przez kogokolwiek nawet przez osoby, które obcują z nami na co dzień czasami po czasie nawet my sami nie jesteśmy pewni czy dobrze zrobiliśmy i czy teraz postąpilibyśmy tak samo. Tego nie wie nikt, ale dla mnie wszystko co dzieje się w naszym życiu dzieje z jakieś przyczyny oczywiście nie bezpośredniej i często musi minąć długi okres aby wszystko w końcu wydało się klarowne. Zatem czy warto czegokolwiek potem żałować ? Czy nie szkoda naszego czasu na zbędne wyrzuty sumienia rozmyślania i zadręczania się ... bo przecież mogliśmy postąpić inaczej. Każdy nasz życiowy ruch ma odzwierciedlenie w naszej osobowości wszystko się razem łączy . Gdy wykonamy zły ruch jedyne co może nas uratować jest umiejętność potraktowania wszystkiego jako lekcje . To co zrobiłem czegoś mnie nauczyło. Udowodniło, że nie każda indywidualna decyzja jest dobra oraz, że każda z nich niesie za sobą jakieś konsekwencje. Najgorszą podjęta możliwością jest żałosne szukanie usprawiedliwienia, które ma być łatwym sposobem ucieczki od sytuacji, którą się samemu stworzyło. Wciąż mamy problem z mówieniem prawdy samemu sobie a żeby znowu skłamać trzeba użyć wielu niepotrzebnych słów. To my tworzymy siebie swoimi błędami więc nie bójmy się do nich przyznać
Wymyślny świat może równocześnie istnieć z światem realnym, który otacza mnie i Ciebie. W naszym życiu wszystko zależy od nas zaczynając od naszego myślenia, nastawienia kończąc na naszych czynach.
Gdy nastąpiła kolejna chwila gdy w samotności zacząłem znowu tworzyć swój nikomu nie zrozumiały świat spostrzegłem że on już prawie niczym nie różni się od tego który serwuje nam dziś los.
5 sty 2014
CASE
Przypadek w naszym życiu nie pojawia się bez przyczyny zawsze niesie za sobą szereg niespodziewanych zmian, zmian które zmieniają nas i całe nasze dotychczasowe życie. Przypadkowe znajomości to najczęściej te najtrwalsze znajomości te do końca życia. Ja wierze, że nic w naszym życiu nie dzieje się bez przyczyny, każde spotkanie, każde rozstanie wydarzyło się z jakiegoś powodu. Niekoniecznie oczywistego ale po pewnym czasie wszystko zawsze układa się w jedną całość. To tak jak byśmy układali puzzle, każda z części ma swoje określone miejsce, które my musimy znaleźć. Następne etapy w naszym życiu trafiają na swoje miejsce i tym samym układają nas, naszą osobowość i charakter.
Pewni ludzie pojawiają się przy nas jakby znikąd. Zdarza się, że pierwsze odczucia nie należą do pozytywnych a nagle po upływie czasu wszystko ulega zmianie i tak jak dziś nie wyobrażasz sobie dalszego życia bez tej osoby. Wspólne poznawanie się, początki budowania zaufania i momenty zmian gdy musimy w jakiś sposób zatrzymać się i odrobinę dostosować. Dwie osoby żyjące przy sobie lub ze sobą przez długi czas zaczynają nabierać wspólnych cech. Kontrasty się zacierają pojawia się coraz więcej wspólnych tematów i podobnego zdania na przeróżne tematy. I jak w każdej znajomości obojga ludzi dopóki towarzyszą im emocje, nawet te negatywne, relacja wciąż żyje. Gdy wszystko się nagle zatrzyma, przestanie zmieniać i wtargnie rutyna, oboje przestają czuć chęć ingerowania w coś co z pozoru wydaje się doskonałe. Tym samym przyczyniają się do zabicia tej relacji.
Przyjacielem nie można nazwać przypadkowej osoby, albo osoby z którą na dany moment masz dobre relacje. Nie mam wielu przyjaciół i strasznie się z tego cieszę bo są oni dla mnie jeszcze bardziej wyjątkowi. Każdy z nich nie jest idealny tak samo jak ja, każdy z nich tak samo ja ja popełnił kiedyś masę błędów, ale przecież nikt nigdy ich sobie nie wylicza. Jesteśmy tylko ludźmi, którzy od urodzenia się uczą a mimo to i tak umierają głupcami. Przyjaźń nie jest idealna a te najpiękniejsze najczęściej tak jak moje przeszły wiele i dzięki temu są tak szczególne. Gdyby ludziom nie zależało nie starali by się ratować czegoś co w każdej chwili mogło by bezpowrotnie runąć. Patrząc na te kilka osób, które mam przy sobie widzę te wszystkie momenty gdy w oczach było widać chęć i nadzieje na lepsze jutro. Każda osoba pojawiając się a naszym życiu już coś do niego wnosi, nawet gdy jest epizodycznie i z czasem o niej zapomnimy. Najwięcej jednak wnoszą osoby z którymi coś przeżyliśmy, z którymi czegoś się nauczyliśmy ty samym zmieniając i stając się lepszym człowiekiem. Zapewne nikt tak jak ja nie jest pewien tego czy nadejdzie dzień, w którym nie będziemy musieli w sobie niczego zmieniać. Na dzień dzisiejszy wiem, że wciąż potrzebuje wielu zmian żeby nie tylko mi żyło się lepiej ale również ludziom z którymi to życie dziele. Wiem, że wciąż popełniam masę błędów ale kto dziś ich nie popełnia? Ważne aby z tych błędów wyciągnąć lekcje i ułożyć ja jak brakujący puzzel na swoje miejsce.
3 sty 2014
NIX
Tegoroczny pierwszy styczniowy poranek nieco różnił się od zeszło rocznych. Na dworze nie było śniegu w którym zawsze topiły się resztki petard z pustymi butelkami szampana. Dzień wcześniej nie było nawet wylewnych życzeń a na niebie nie rozbłysnęło się zbyt wiele sztucznych ogni. Lecz nie tyko tym różnił się ten poranek. Pierwszy raz po nie przespanej, rzecz jasna nocy, obudziłem się i zdałem sobie sprawę jak wiele zawdzięczam ludziom wokół i jak bardzo mógłbym im dziękować to i tak każde z słów będzie brzmiało zbyt pusto. Zrozumiałem jak często bezmyślnie ich krzywdzę mimo, że tak bardzo tego nie chce a potem tak bardzo tego żałuję. Zrozumiałem jak wiele przez te kilka lat zyskałem i ile już straciłem i ile samoczynnie zniszczyłem. Nie spodziewałem się ze podsumowanie nie tylko roku a raczej kilku ostatnich lat przyjdzie do mnie samo . Z końcem 2013 roku zakończyłem kilka etapów w swoim życiu a tym samym nabrałem chęci i siły by zacząć kolejne nieznane mi nowe etapy, które mam nadzieję mnie dobrze ukształtują.
Pierwsze dni nowego roku upływają a wokoło tylko słychać o noworocznych postanowieniach. Ludziom potrzebna jest motywacja i dobry start, ten przełomowy dzień w którym będą wstanie zacząć realizować siebie. Wielu z nas wybiera początek roku - początek zmian. Zapominamy jednak, że aby zacząć nie trzeba czekać do jakiegoś konkretnego dnia. Wszystko zawsze zależy od nas, od naszej motywacji i silnej woli, którą trzeba stale rozwijać. Ile ludzi tyle nowych postanowień ile ludzi tyle różnych podejść i mobilizacji. Zawsze ciekawi mnie jak długo wytrwają te najbliższe mi osoby. Osobiście nie mogę narzekać mam silną wolę i nie potrzebuje pierwszego stycznia aby coś zrobić dla siebie. Wszystkim którzy parę dni temu zaczęli noworoczne postanowienia życzę powodzenia, każdy z nas ma w sobie siłę tylko trzeba ja odnaleźć i dobrze wykorzystać.
Tkwiąc tak w noworoczne przed południe, południe, wieczór i noc stwierdziłem że jeszcze nigdy nie rozpocząłem dobrze nowego roku a jednak z biegiem czasu w różnych momentach przekształca się on i staje nawet idealny. Czuje jak ciekawość siła i podniecenie miesza się we mnie na myśl o tych następnych dwunastu miesiącach. Co przyniosą, jak wiele zmienią, jak na nas wpłyną. Dlatego aż chce zaczynać się prawie od początku.

Dziś chciałbym pokazać Wam jej solową karierę, która niestety nie jest wszystkim znana. Od 96 roku Nosowska co kilka lat nagrywa solowy krążek a każdy z nich jest dla mnie fenomenem, bo każda płyta jest inna i żadnej z nich nie da się przydzielić do jednego gatunku. Wszystko krąży na pograniczu psychodelii elektroniki zahaczając o rock i pop. Nosowska jest dla mnie artystką kompletną jej teksty są często dobitnie szczere a słowa niebanalnie dobrane co tworzy mieszankę artystyczna na bardzo wysokim poziomie. Jako meloman polecam Wam przesłuchać kilka piosenek a najbardziej wszystkie płyty solowe oraz te z zespołem Hey. Może ktoś z Was zakocha się jak ja.
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)










